Resovia nadal na czele!

Ci, którym nie podobało się, że Resovia przegrała na własnym boisku 1-2 z Sołą Oświęcim, powinni przemyśleć wynik meczu Soły z Motorem Lublin 6-0! Niech też wezmą pod uwagę skromne zwycięstwo lokalnego rywala Stali nad ostatnim w tabeli JKS-em, zaledwie 2-1. Należy też przeanalizować tabelę III ligi grupy IV, w której lidera – naszą Resovię – dzieli 5. punktów od 9. w tabeli drużyny Orląt Radzyń Podlaski.

Przestrzegałem, że nikomu nie będzie łatwo i przyjemnie, bo na boisku trzeba walczyć o każdy punkt, o każdą bramkę. Sytuacja, która się obecnie wytworzyła powoduje, że rywalizacja o każde miejsce w tabeli dopiero się zaczęła. To dobrze, bo nie ma zdecydowanego faworyta do pierwszego miejsca, a sądząc po postawie drużyny z Jarosławia, nikt nie ma też ochoty zawitać do IV ligi! Być może w tygodniu utracimy pozycję lidera tabeli, bo należy się spodziewać walkowera dla Motoru za mecz z Podhalem Nowy Targ. Sprawa dotyczy byłego zawodnika biało-czerwonych „Pasiaków”- Sebastiana Dziedzica - który grał w trzech meczach Podhala, z niezapłaconą karą za 4. zółtą kartkę z ubiegłego sezonu. W tych meczach „Górale” wygrali, ale punkty zapewne trafią do rywali, a więc do Motoru, Karpat Krosno i Unii Tarnów. Co prawda, prowadzący rozgrywki Podkarpacki Związek Piłki Nożnej tłumaczy, że nie było zapisu, aby w takiej sytuacji przyznawać walkowera, ale głos w tej sytuacji będzie miał PZPN, i raczej wiadomo komu przyzna rację! Ale proponuję zachowanie spokoju, gdyż każdy tydzień może przynieść na boisku nowe niespodzianki. Nasza drużyna w dziesięciu meczach przegrała tylko jeden i zremisowała dwa! Więc należy być jej wdzięczny za dotychczasową grę! Najbardziej niepokoi jednak prowadzenie rozgrywek przez nasz Podkarpacki ZPN.

Dopiero teraz wyszło na jaw, że w przerwie meczu KSZO-Wiślanie Jaśkowice, sędzia został uderzony w kark przez kibica. Przypomnę, że poza walkowerem, klub z Ostrowca Świętokrzyskiego został ukarany grzywną w wysokości jednego tysiąca złotych. Nie rzecz jednak w karze pieniężnej, lecz w fakcie, że zwykle za incydent fizycznego znieważenia arbitra, zamykane są stadiony na kilka meczów! Pisałem już o tym, że sędziowie w wiekszości słabo spisują się w obecnych rozgrywkach. Ale nie za wszystko winiłbym tylko arbitrów. Przypomnę sytuację z meczu Resovia-Motor, gdy bramkarz zespołu gości sfaulował wychodzacego na czystą pozycję (bodajże) Dawida Bieniasza? Sędzia podyktował rzut karny wykorzystany przez Bartka Buczka na bramkę, ale golkiperowi Motoru pokazał tylko żółtą kartkę. Od razu zostałem poinstruowany przez „fachowców”, że teraz zmieniły się przepisy i jeżeli arbiter podyktował karnego, to jest to wystarczająca kara i należy się w takiej sytuacji tylko żółta kartka. Sporo minęło od czasu, gdy prowadziłem zawody także na szczeblu III ligi, bo przez 11 lat! Być może pojawił się taki zapis, ale na pewno nie został zlikwidowany ten z artykułu XII, który odnosi się do brutalnej gry! Taki rodzaj przewinienia występuje wówczas, gdy zawodnik atakuje przeciwnika bez zamiaru zdobycia piłki, lecz po to, aby go unieszkodliwić i pozbawić, jak w tym przypadku, możliwości zdobycia gola.

Inna sytuacja byłaby, gdyby bramkarz z Lublina chciał zdobyć piłkę, a następnie spowodował upadek naszego napastnika. Wówczas moglibyśmy doszukiwać się gry tylko niebezpiecznej. Nic takiego nie było w tym meczu, bo broniący swojej „światyni”, jak to kiedyś mówiono – zagrał z premedytacją „w zawodnika”, a na piłkę. Sądzę, że PZPN w Warszawie „uczuli” sędziów na to, aby nie tylko z „urzędu” wydawali decyzje, lecz w trosce o zdrowie atakowanego zawodnika. Nawet, jeżeli dyktują rzyty karne, które przynoszą gole. Może się zdarzyć, że nie zwrócą zdrowia atakowanym bezpardonmowo, co mogło mieć miejsce w tym przypadku.

Piszę nie dlatego, aby wbrew obecnie obowiązującym przepisom, popisać się swoim własnym zdaniem. Obecna sytuacja w III lidze grupy IV, a zwłaszcza runda rewanżowa, która o wielu rzeczach będzie decydować, może przynieść naruszenia tej części artykułu XII przepisów gry w piłkę nożną, grożących zdrowiu zawodników na boisku. Niestety, nasi junorzy znowu wysoko przegrali, tym razem z Cracovią w Krakowie...

Wiesław Zieliński