To nie koniec świata!

 

Tytuł felietonu jest częścią wypowiedzi siatkarza Asseco Resovia Bartłomieja Lemańskiego, który po przegranym meczu ze Skrą Bełchatów 0–3, dodał kolejne słowa: Mamy jeszcze sporo meczów! Można to odnieść do wyniku meczu piłkarzy w meczu Chełmianka – Resovia, który zakończył się drugą porażką w tej rundzie biało-czerwonych „Pasiaków”. Przegraliśmy 1-2, co także niczego jeszcze nie przesądza.

Ale w przypadku siatkarzy, którzy tłumaczą, że muszą się ze sobą „zgrać”, mieliśmy ich małą kompromitację. Początek pierwszego seta wskazywał, że nie tylko się ze sobą „zgrywają”, ale sprawiali wrażenie, jakby po raz pierwszy w życiu weszli na parkiet. W drugim było podobnie, chociaż także prowadzili, podobnie jak w trzecim. Niestety, znowu grają za zbyt grzecznie; za szybko dali się postawić do kąta, skąd mogli tylko obserwować skuteczne zagrania rywali Zagrywki nie muszą zawsze „siedzieć”, ale ilość zepsutych, była wręcz katastrofalna! Zwykle temperowałem za zbyt wczesną krytykę pod adresem drużyny Asseco Resovia, ale dzisiaj stwierdzam, że obecna drużyna włoskiego szkoleniowca Roberto Serniotti powtarza błędy z przeszłości. Zgrywa się, zgrywa, aż w końcu przegrywa wszystko, co jest cennego do wygrania?

Z chęcia „odszczekam” te słowa na koniec sezonu, bo należę do tych, którzy dla biało-czerwonych „Pasiaków” oddaliby rzeszowską duszę i niezbyt cnotliwe ciało. Jednak nie sposób znowu o smutną refleksję, że nasz męski klub siatkarski należy do fenomenu organizacyjnego nie tylko w Polsce. Jemu nadmiar pieniędzy nie pomaga, lecz wręcz przeszkadza! Już dzisiaj po przegranych meczach z ZAKSĄ Kędzierzyn i Skrą Bełchatów, kibice zastanawiają się, jacy jeszcze siatkarze ze światowych grajków zasilą zespół znad Wisłoka? A przecież podpowiadałem, aby za tak duże pieniądze sprowadzić z Rosji Leona i dać mu pokierować własnymi wychowankami. Wiem, że to łatwo powiedzieć,. Ale wirtuoz z Kuby wkrótce zadebiutuje w kadrze Polski, ma dawno nie tylko nasze obywatelstwo, ale z małżeństwa, z naszą uroczą Polką, wychowują córeczkę. Więc możni właściciele i działacze podobno najbogatszego klubu w naszym kraju, ruszcie trochę głowami i przemyślcie temat, bo was inni ubiegną! Okazuje się, że Skra, ZAKSA, czy nawet Jastrzęski Węgiel, potrafiły sprowadzić całkiem ciekawych zawodników.

Asseco Resovia na ich tle wygląda dotąd mało „zgrabnie”. Przynajmniej na razie nie wybieram się do hali na Podpromiu, i nie tylko dlatego, że przestałem być z własnej i nieprzymuszonej woli dziennikarzem sportowym Radia „Rzeszów”. Lecząc dość poważną chorobę, pragnę jeszcze trochę pożyć i nie mam zamiaru zakończyć żywota np. na skutek uderzenia krwi do głowy. A co się tyczy mojego Radia, bo zawsze będę czuł sympatię nie tylko do słowa zapisanego, lecz „gadanego”, to z przykrością stwierdzam, że jest to chyba kres sportowych możliwości moich niedawnych pracodawców. W sposób, w jaki potraktowali kobiecy zespół Developres, urąga wszystkiemu, co nazywamy dziennikarską sztuką! Prowadząc relację z pojedynku naszych pań z Pałacem Bydgoszcz, przerwali ją pod koniec czwartego seta, bo akurat zbliżał się czas reklam i wiadomości! Ostateczny wynik został podany dopiero za godzinę!!! Szkoda mi Bartka Wisza, który w tej chwili został jedyną prawdziwą „twarzą” sportowego Radia „Rzeszów”. Jego profesjonalizm nie wyrówna jednak poczynań tych, którzy nie potrafią przewidzieć, że mecz siatkarki może przedłużyć się do pięciu setów! I na koniec raz jeszcze o piłkarzach Resovii, którzy, jak już napisałem wcześniej, doznali w Chełmie drugiej porażki. Dobrze, że dopiero drugiej, ale po takich zawodnikach, jak David Kwiek, Przemysław Pyrdek, Michał Ogrodnik, czy Dariusz Frankowski, spodziewałem się znacznie więcej. Nie gniewajcie się na mnie za szczerość, ale ja jestem dziennikarzem sportowym oddanym Resovii, a nie Stali Rzeszów.

Moi koledzy zakotwiczeni sercem i duszą na Hetmańskiej, wytłumaczą każde najmniejsze potknięcie biało-niebieskich pupili. Będą powtarzać za ich trenerem, że Stal gra dobrze i wszystko jest okay! Dla mnie Resovia powinna być najlepsza w obecnych rozgrywkach i wymagam od niej więcej, jak inni dziennikarze od Stali Rzeszów.

 

Wiesław Zieliński